Studium wykonalności odpowiada na jedno pytanie: czy to, co zamierzasz, da się wykonać w warunkach, które zakładasz. Zamiar i założenia, na których stoi, spisujemy osobno, bo to je sprawdzamy.
Sprawdzamy cztery obszary. Dane: czy istnieją, gdzie leżą, w jakiej są jakości, kto jest ich właścicielem i czy wolno ich użyć do tego celu, także gdy są to dane osobowe. Systemy: które z obecnych muszą się z nowym połączyć, jaką drogę wymiany danych każdy udostępnia i na jakich warunkach licencji producenta. Przepisy: które obejmują ten zamiar i co zmieniają w zakresie, na przykład przepisy o cyberbezpieczeństwie (KSC, NIS2), o danych osobowych (RODO) albo wymagania Twojego sektora. Opinię prawną, gdy jest potrzebna, wydaje kancelaria. Ludzie: kto będzie z tego korzystał, kto to utrzyma po starcie i czy osoby, bez których plan się nie uda, mają na to czas.
Gdy odpowiedź zależy od tego, czy technologia poradzi sobie z Twoimi danymi, robimy próbę: mały fragment rozwiązania na wycinku prawdziwych danych. Próba ma pokazać, gdzie plan jest cieńszy, niż zakładano, zanim zapłacisz za całość.
Warianty porównujemy na tych samych kryteriach: zbudować pod własny proces, kupić gotowy produkt albo uporządkować proces bez nowego systemu. Dla każdego wariantu zapisujemy, jaką część pracy obejmuje, jakich danych i ludzi wymaga, które ograniczenia uruchamia i co musi być prawdą, żeby się udał. Ryzyka zapisujemy z nazwy i z osobą po Twojej stronie, która je pilnuje.
Studium dotyczy jednego zamiaru. Przegląd wszystkich systemów firmy, kierunek technologiczny na lata, plan wdrożenia po decyzji i ocena technologii przejmowanej spółki to osobne zakresy.
Powstaje odpowiedź dla zarządu: tak, tak pod warunkami albo nie w tej postaci, z uzasadnieniem na jednej stronie i szczegółami w załącznikach.